.

Ale widziałem także komuchów nieco innych. Komuszków, powinienem był właściwie powiedzieć, bo chodzi o moich rówieśników. Nie było ich wielu – na stuosobowym roku trafiał się taki jeden, albo i tego nie. Przeważnie synowie komunistycznych generałów, pułkowników lub sekretarzy, choć nie było to regułą. Inteligentni, doceniający wagę wykształcenia, uczący się języków i tak cyniczni, że aż nie było po nich tego cynizmu znać, do tego stopnia uważali go za rzecz najzupełniej naturalną. Szykowali się robić kariery, żyć w luksusowych domach, jeździć dobrymi samochodami, bywać na Zachodzie, i w gruncie rzeczy nic ich w życiu więcej nie interesowało. Pytani o swoje członkostwo w ZSyPie czy innej powszechnie bojkotowanej organizacji potrafili odpowiedzieć z rozbrajającą szczerością: „przecież jak się w tym kraju nie da dupy, to się do niczego nie dojdzie”. Komuna ich potrzebowała i korzystała z ich gotowości chętnie, bynajmniej nie egzaminując ze szczerości deklarowanych przekonań. Czasy były takie, że kto „dawał dupy”, a jeszcze nie był przy tym ostatnim mułem, znał jakiś język obcy i miał pojęcie o czymkolwiek, szedł w górę jak rakieta. Oczywiście, śmieliśmy się z nich i otaczaliśmy towarzyskim ostracyzmem. Ale oni jakoś ten ostracyzm znosili, wliczając go w koszty wymarzonej kariery, i śmieli się z nas, przy nielicznych okazjach, kiedy do takich rozmów przychodziło, mówiąc, że my nigdy nic nie osiągniemy, a oni kiedyś będą tu rządzić.. Heinz bardzo się starał unicestwić swoje wynaturzone pożądanie w stosunku do Elzy. W końcu powinien to zrobić dla Fiihrera. Jednak, niestety, jego pożądania nie dało się unicestwić.. Majtkami widać było kolorową, ale i tak brudną koszulę. Patrzył na Ewę. Trzy miesiące później, w Niemczech, wdowa po majorze dowiedziała się o jego śmierci: padł w walce prowadząc swoich żołnierzy do ataku na mocno ufortyfikowane pozycje Rosjan. Nikt nigdy nie ginął podczas odwrotu. Pojęcie „odwrót" nie istniało w Niemieckiej Armii.. że mogłaby odejść, a ja nawet bym tego nie zauważył. Hm,. Było tak jak zeszłej nocy. Pozwoliłem jej wybrać. Od teraz to musi być zawsze jej. Załatwiono wszelkie formalności. Ewa dostała się na pokład i umieściła swe. GRA ŻYCIA (i jak w nią grać). Pa, pa, aniołku.. Wziąłem głęboki oddech..

Kategorie

Dodane

Losowe:

Najlepsze: